poniedziałek, 13 marca 2017

lawendowe marzenia

i cóż ja poradzę, że nadal moim największym marzeniem jest święty spokój... i te moje 5 minut dla siebie. Stan kiedy z kawą/herbatą siadasz i nie musisz nic... wtedy myśli błądzą i ulatują, splatają się i nic tego nie mąci.

Marzenie ściętej głowy.









w UHKowym journalu tym razem lawendowy temat,
a w ArtJournaLOVE marzenia...

et voilà! :)




















ale wiosna idzie... bedzie lepiej :)

3 komentarze:

  1. Bardzo delikatny, świetne tło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech....jak ja doskonale Cię rozumiem:-) Świetnie połączyłaś te dwa tematy.

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję, Wasze komentarze dodają mi skrzydeł :D