Odkąd pojawiło się wyzwanie w Montażowni tradycja świąteczna spędza mi sen z powiek. Doczytałam, a jakże i ... no cóż, oprócz szeroko prezentowanego w pracach kolędowania i snopków słomy rozstawianej po kątach albo nawet rozścielanej na podłodze izby (trudnej do przedstawienia na kartce), najstarszym rytuałem wigilijnym jest wieczerza.
Pierogi pojawiły się już miesiąc temu :) a reszta dojrzewała. Bolączką była niezbędna na moim rodzinnym stole wigilijnym kapusta z grzybami... a kawałek smażonego karpia spadł mi z nieba w postaci prezentu urodzinowego Zuzy - zakochała się dziewczynka w ciastolinie :D
Jeszcze tylko lniany obrus, serwis po Babci i srebrne sztućce - resztki magnackiej fortuny i oczywiście sianko pod obrusem :)
Pozostaje mi życzyć Państwu smacznych Świąt Bożego Narodzenia :D
Jeszcze może tylko dorzucę mój stół wigilijny na wyzwanie nieco świąteczne na Stonogowym blogu - ma być nietypowo - chyba jest :)
i do Galerii Rae - kulinarnie.

Przy okazji - zajrzyjcie TU nowe sklepy i nowe marki scrapowe rosną nam ostatnio jak grzyby po deszczu - serce rośnie. Na otwarcie jak zwykle Candy!!!!
Świetny pomysł!!!
OdpowiedzUsuńKurza twarz! Genialne!Nawet na karpika bym się skusiła:)
OdpowiedzUsuńCudny!! Super pomysł;)
OdpowiedzUsuńBardzo kreatywnie, podoba mi się!
OdpowiedzUsuńMiniaturowa wieczerza jest świetna!
OdpowiedzUsuńDziękujemy za udział w wyzwaniu Galerii RAE :)
cudne to nakrycie wigilijne!!! bardzo ciekawy pomysł!!!
OdpowiedzUsuńi dziękuję za udział w stonogowym wyzwaniu :)